Wszedł na przejazd mimo opuszczonych zapór
Czerwone światło na sygnalizatorze i opuszczone zapory powinny być dla każdego jasnym sygnałem, że na przejazd kolejowy nie wolno wchodzić. 45-latek postanowił jednak zlekceważyć te zasady. Na jego zachowanie natychmiast zareagowali policjanci, którzy nie tylko ukarali mężczyznę mandatem karnym w wysokości 2000 złotych, ale przede wszystkim uświadomili mu, jak tragiczne mogły być konsekwencje tej decyzji.
Pośpiech, ignorancja przepisów, brawura i brak rozsądku - to najwięksi zabójcy na torach! Tarczą ochronną przed nieszczęściem jest znajomość przepisów i ich przestrzeganie oraz odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoje i innych. Niestety, wciąż wiele osób sądzi, że czerwone światło przed przejazdem kolejowo - drogowym jest tylko ostrzeżeniem, a nie kategorycznym zakazem wjazdu czy też wejścia na torowisko.
Z taką właśnie sytuacją mieli do czynienia funkcjonariusze piaseczyńskiej drogówki, którzy w Nowej Iwicznej na ulicy Krasickiego, zwrócili uwagę na mężczyznę, który pomimo czerwonego światła i opuszczonych zapór wszedł na przejazd. Funkcjonariusze natychmiast zareagowali i zatrzymali mężczyznę do kontroli drogowej, aby wyjaśnić, dlaczego zdecydował się zignorować sygnały jednoznacznie informujące o zagrożeniu.
Jak się okazało, nie chodziło o brak wiedzy czy nieznajomość przepisów. 45-latek poprostu się spieszył i był już znudzony czekaniem aż zapory się podniosą. Mężczyzna został ukarany mandatem karnym w wysokości 2000 złotych. Policjanci przeprowadzili z nim również rozmowę, przypominając, że wejście na przejazd kolejowy przy opuszczonych zaporach to igranie ze śmiercią. Warto o tym pamiętać szczególnie wtedy, gdy wydaje nam się, że „zdążymy przejść”. Pamiętajmy o tym, że w konfrontacji ze składem, ważącym kilkaset ton samochód i człowiek nie mają żadnych szans! Kiedy na sygnalizatorze nadawany jest sygnał czerwony, a zapory kolejowe są opuszczane należy bezwględnie się zatrzymać! Te kilka sekund więcej w całej podróży jest niczym w porównaniu z konsekwencjami, jakie może nieść spotkanie z pociągiem.
Tym razem skończyło się mandatem i reprymendą, a 45-latek mógł wrócić do swoich codziennych spraw. Dobrze jednak wiemy, że pośpiech, który był powodem jego zachowania, mógł doprowadzić do tragedii, a żadna zaoszczędzona minuta nie jest warta utraty zdrowia lub życia.
podkom. Magdalena Gąsowska/ms
Film VID-20261005-WA0006.mp4
Pobierz plik VID-20261005-WA0006.mp4 (format mp4 - rozmiar 3.62 MB)